piątek, 13 września 2013

Prolog

,,Śmierć jest spokojna, łatwa, a życie jest trudniejsze.'' Wyłączyłam telewizor. To zdanie chodziło mi po głowie. ,,Miłość może być wieczna.'' Miłość. Co to miłość? Nie znam tego uczucia... Koleżanki mówią, mieć motyle w brzuchu, a ja tego nie zaznałam. Może jestem za młoda? Nie, powinnam mieć już chłopaka. Bella długo nie miała chłopaka, ale Bella to postać fikcyjna. Jak ja bym chciała być zakochana. Zbiegłam na dół. Jako, że powróciłam do swego rodzinnego Buenos Aires, chciałam przespacerować się po mieście. Owinęłam się szalem i wyszłam z domu. Ku mojemu zdziwieniu, dużo ludzi wyszło się przewietrzyć. Usiadłam na ławce w parku. Popatrzyłam na zachód słońca. Kiedy słońce skryło się, usłyszałam z tyłu, grupkę nastolatków. Odwróciłam się. Blondynka wraz z brunetką szły pierwsze. Szatyn i brunet szli za nimi śmiejąc się. W pewnym momencie, brunetka odwróciła się w moim kierunku. Szepnęła coś modnie ubranej blondynce. Czwórka roześmianych nastolatków umilkła i spojrzała na mnie, po czym jakiś chłopak podszedł do mnie, a reszta poszła w zupełnie innym kierunku. 
-Cześć, jestem Leon. A ty?- zapytał. Popatrzyłam na niego.
-Violetta.- podałam mu rękę. Pocałował ją. 
-Miło mi poznać, Violetto.- odparł po czym się uśmiechnął. Podał mi rękę. Wstałam i oboje poszliśmy w kierunku lodziarni. Rozmawialiśmy o mieście i o... muzyce. Chłopak zaproponował mi, przesłuchanie do szkoły muzycznej, Studia 21.

Jak podoba się prolog? Dopiero zaczynam, więc może będą 3 komentarze? :) :) :)